Mięso z probówki – świetlana przyszłość czy początek kłopotów?

Nie od dzisiaj wiadomo, że produkcja mięsa pochłania mnóstwo energii, wymaga ogromnych ilości powierzchni łąk i pól. Generalnie mówiąc szkodzi naszemu środowisku. Jeżeli pojawia się problem, oczywistym jest, że zaczniemy poszukiwać rozwiązań. Jednak czy rozwiązania, nad którymi obecnie pracują naukowcy są dobrymi rozwiązaniami? Hym… zdaje się, że zdania są podzielone…

Może na początku krótkie podsumowanie problemu, jakim jest produkcja mięsa.

Już w 1990 naukowcy działający w World Hunger Program wyliczyli, że powierzchnia ziemi jaka była na tamten czas wykorzystywana do produkcji żywności, mogłaby zapewnić żywność 6 bilionom ludzi będących na diecie wegeteriańskiej, podczas gdy dla ludzi będących na tradycyjnej diecie zawierającej mięso, ta sama powierzchnia mogłaby zapewnić żywność jedynie 2,6 bilionom ludzi. Nasza populacja rośnie cały czas… Już nie tylko przekroczyliśmy liczbę 6 bilionów… Obecnie ludność świata sięga 7,4 bilionów. W związku z tym w Ameryce Centralnej 40% lasów zostało wyciętych lub spalonych w przeciągu ostatnich 40 lat. Powierzchnie te zostały przeznaczone głównie na produkcję paszy dla bydła. W Stanach Zjednoczonych 56 mln akrów produkuje rośliny na paszę dla zwierząt, podczas gdy jedynie 4 mln akrów to pola, gdzie uprawia się warzywa dla nas.

Pomimo że jest nas już ponad 7,4 bilionów to jako ludzie zużywamy jedynie połowę światowego zużycia wody pitnej. Druga połowa pitnej wody jest przeznaczana właśnie dla zwierząt hodowlanych. Trzeba zauważyć, że dieta zawierająca mięso wymaga 14 razy większego zużycia wody pitnej w porównaniu z dietą wegańską.

Oczywiście nie tylko wodę potrzebujemy do produkcji mięsa, energia również jest zużywana w ogromnych ilościach przez farmy zwierzęce, ubojnie oraz producentów wyrobów mięsnych. W celu wyprodukowania jednej kalorii pochodzącej z białka zwierzęcego, średnio zużywa się 28 kalorii paliwa kopalnianego. Podczas gdy do produkcji jednej kalorii pochodzącej ze zbóż, potrzeba jedynie 3,3 kalorii paliwa. Warto również zauważyć, że 70% uprawianych zbóż przeznaczanych jest właśnie na paszę dla zwierząt hodowlanych.

Tak jak nasza planeta ma ograniczoną powierzchnię, zasoby wody czy paliw kopalnianych, tak również ma ograniczone możliwości utylizowania i neutralizowania odpadów jakie nasza cywilizacja produkuje. Niewątpliwie największym producentem odpadów są właśnie ogromne farmy zwierząt. W Stanach Zjednoczonych taka farma zwierzęca produkuje 130 razy więcej odpadów niż miasto o tej samej powierzchni.

Powyższe fakty są jedynie początkiem nakreślania problemu jakim jest produkcja mięsa. Mogłabym tutaj wiele opowiadać na temat zmniejszania bioróżnorodności zwierząt, globalnego ocieplenia czy rozpowszechniania się chorób. Jednak to wszystko już dawno wiemy i nie na problemie samym w sobie chciałam się skupić, a na pomyśle rozwiązania kłopotu.

Naukowcy, jak  to naukowcy przenoszą wszelkie zagwostki świata do laboratorium. Technologia wzrostu komórek myszy, szczurów czy ludzi jest już dobrze poznana. Idąc dalej można by więc wyhodować mięso wieprzowe, wołowe czy drobiowe w laboratorium. No i stało się! W 2013 roku stworzono pierwszy hamburger z mięsa wyhodowanego w laboratorium. Jak się można domyślić, mięso mielone jest dużo łatwiejsze do odtworzenia w porównaniu z fakturą piersi z kurczaka czy steka wołowego. Dlatego też prace trwają dalej, bo w końcu trzeba iść do przodu.

Modern Meadow w Nowym Jorku stara się stworzyć mięso technologią wydruku 3D. „Wydruki mięsne” wyglądają pięknie i mają odpowiednią strukturę. Stworzenie udka kurczaka z kośćmi i chrząstkami okazuję się w miarę proste. Jednak naukowcy mają problem z odtworzeniem smaku…. Ze statystyk wiemy, że konsumenci rozróżniają mięso w zależności od tego jaką paszą było karmione zwierzę. 88% osób kupujących preferuje smak wołowiny z krów karmionych paszą, podczas gdy jedynie 12% woli wołowinę krowy jedzącej trawę. Tak szczegółowe zróżnicowanie chemicznego składu mięsa stworzonego technologią 3D staje się nie lada wyzwaniem dla naukowców.

Mamy teksturę mięsa, ale nie mamy smaku… Wróćmy więc do technologii mięsa z probówki. Tutaj liderem okazuje się Memphis Meats. W lutym 2016 roku został stworzony pierwszy produkt tej firmy – pulpeciki. Natomiast w sierpniu tego roku Memphis Meats otrzymało 17 mln euro na rozwój technologii wzrostu syntetycznego mięsa. Inwestorami tego przedsięwzięcia jest Microsoft Billa Gates, Virgin Richarda Bransona jak również Cargill, jedna z największych agrofirm świata. Memphis Meats planuje przeznaczyć te środki na doskonalenie fraktury mięsa tak, aby stek wyglądał jak stek, a pierś z kurczaka wyglądała jak pierś z kurczaka. Będą również prowadzone prace nad obniżeniem kosztów technologii produkcyjnej. Zespół szefów kuchni, naukowców oraz marketingowców ma zostać zwiększony czterokrotnie. Także sztab ludzi będzie pracować nad tym, aby przyspieszyć rozwój technologii tworzenia mięsa w laboratorium. Memphis Meats chce wprowadzić na rynek swoje wyroby mięsne z probówki w przeciągu dwóch do trzech lat. Pierwszymi produktami, jakie mają się pojawić się w sklepach to mięso indycze, hot dogi, kiełbaski, burgery i pulpeciki. Czekamy więc!

Cóż… i jakie tu wysnuć wnioski? Jak tu podsumować?

Może powinnam powiedzieć: „Mięso z probówki? Naprawdę?! Kolejny pomysł naukowców, który za 30 lat okaże się być rakotwórczym i szkodliwym dla naszego zdrowia…”? W myśl przysłowia „jesteś tym co jesz” staniemy się laboratorium! Oczywiście jak w każdym laboratorium, nie każdy eksperyment się udaje… Co jeśli okaże się, że w laboratorium, jakim jest nasz organizm stworzymy mieszankę wybuchową? Co jeśli jedząc mięso z probówki przez lata będziemy powodować spustoszenie organów wewnętrznych? Chcieliśmy ograniczyć tłuszcze zwierzęce, chcieliśmy wyeliminować masło. Stworzyliśmy technologię utwardzania tłuszczy roślinnych, powstały margaryny. Po latach okazało się, że powstały również tłuszcze trans, z którymi nasz organizm sobie nie radzi… Zamiast poprawić statystyki chorób cywilizacyjnych, pogorszyliśmy je… W laboratoriach naukowych powstaje produkt o nieznanych długoterminowych skutkach, a ma on zostać rozpowszechniony na rynku za dwa lata???

Może w takim razie powinnam powiedzieć “Nie mogę się doczekać, aż przestaniemy niszczyć naszą planetę poprzez hodowanie zwierząt”? Pewnie, że zgadzam się i właśnie tak uważam. Jedzenie mięsa w dużym stopniu przyczynia się do wzrostu występowania otyłości. Mięso smażymy, panierujemy, przygotowujemy w głębokim tłuszczu… Wielokrotnie mięso odgrywa główną rolę na naszym talerzu, a o wysokowartościowych warzywach już zapominamy… Ograniczenie spożycia mięsa na pewno wyszłoby społeczeństwu na zdrowie i zmniejszyłoby problem otyłości. W związku z tym, że nie jestem przekonana do syntetycznego mięso, może za dwa lata powinnam wszystkim zalecić nie tylko ograniczenie, ale całkowite wyeliminowanie mięsa i przejście na wegetarianizm czy weganizm.

Problem jednak polega na tym, że otyłość już występuje wśród nas w ogromnym stopniu. Podczas redukcji bardzo ważne jest, aby zapewnić odpowiednią ilość białka w diecie. Mięso jest wartościowym i dobrze przyswajalnym źródłem białka. Zapotrzebowanie na ten makroelement jesteśmy w stanie w prosty sposób wypełnić jedząc właśnie mięso. Pomijając dietę redukcyjną, w diecie ketogenicznej mięso również odgrywa ważną rolę. Dieta ketogeniczna jest z kolei bardzo potrzebna w walce z padaczką,  czy zapobieganiu choroby Alzheimera.

Może jest jakiś złoty środek? Albert Einstein uważał, że „nic nie przyniesie większej korzyści ludzkiemu zdrowiu oraz nie zwiększy szans na przetrwanie życia na Ziemi w tak dużym stopniu jak ewolucja w kierunku diety wegetariańskiej”. Ewolucja – myślę, że to jest dobre słowo. Powoli przejdźmy na wegetarianizm. Może wtedy powoli będzie zmniejszać się zjawisko otyłości, a na pewno zmaleje zapotrzebowanie na tworzenie mięsa z probówki… Niemniej jednak nawet jeżeli uda nam się zwalczyć otyłość to czy uda nam się również wyeliminować występowanie padaczki, Alzheimera czy innych schorzeń, kiedy to dieta wysokobiałkowa przynosi korzyści zdrowotne? Nie sądzę… Dlatego też powinniśmy mieć wybór! Powinniśmy móc z własnej woli przejść na wegetarianizm. Powinniśmy móc kupić chude mięso i przyrządzić z niego zdrowy posiłek. Jeżeli rynek zostanie zarzucony przez tanie w produkcji syntetyczne mięso, cena tradycyjnego mięsa wielokrotnie wzrośnie. Być może mięso tradycyjnie produkowane w ogóle przestanie istnieć… Dla ekologii i ochrony środowiska byłoby to wspaniale! Jednak cały czas w tle pozostają osoby, które z medycznego punktu widzenia potrzebują jeść dużo białka… I co z nimi? Zaklęte koło pytań się zamyka… problem nie rozwiązany…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *